szedłszy z niego o mało
Teletubisie |precel |katalog
„szedłszy z niego o mało nie wpadłem pod taksówkę. Ale nie tyle zląkłem się o całość własnych kości, co przeraziła mnie myśl, że portfel Karola Warburtona mógłby być przy tej okazji odnaleziony w mojej kieszeni. Upewniłem się więc, że nikt na mnie nie patrzy, wytarłem portfel o spodnie (dla zatarcia odcisków palców) i wrzuciłem go do najbliższego zbiornika na śmiecie.
Pomyślałem, że filiżanka kawy powinna dobrze mi zrobić, zaszedłem więc do najbliższej restauracji i usiadłem przy stoliku, przy którym siedział już jakiś nieznajomy mężczyzna. Stół był jeszcze nie uprzątnięty — stały na nim szklanki z nie dopitą herbatą i brudne papierowe talerzyki z koronkowymi brzegami, a przy nakryciu nieznajomego leżało trzydzieści pięć centów, zostawionych zapewne przez poprzedniego klienta. Przeglądając kartę potraw, kątem oka dostrzegłem, że nieznajomy zgarnął trzydzieści pięć centów do własnej kieszeni. Co za złodziej! Wstałem i z godnością opuściłem restaurację.
Poszedłem piechotą do mojej biurowej celki, powiesiłem na wieszaku płaszcz i kapelusz, usiadłem przy biurku, podciągnąłem mankiety i westchnąwszy głęboko spojrzałem przed siebie w przestrzeń, jak gdyby za chwilę miał się rozpocząć dzień pełen napięcia i ważnych decyzji. Nie zapaliłem światła. Po chwili (biurko obok było zajęte) usłyszałem chrząknięcie mojego sąsiada, atak kaszlu i potarcie zapałki o pudełko. Sąsiad zabierał się do załatwiania codziennych biurowych spraw.“(14)
Budowa domu |spływy kajakowe |Miś Uszatek
„szedłszy z niego o mało nie wpadłem pod taksówkę. Ale nie tyle zląkłem się o całość własnych kości, co przeraziła mnie myśl, że portfel Karola Warburtona mógłby być przy tej okazji odnaleziony w mojej kieszeni. Upewniłem się więc, że nikt na mnie nie patrzy, wytarłem portfel o spodnie (dla zatarcia odcisków palców) i wrzuciłem go do najbliższego zbiornika na śmiecie.
Pomyślałem, że filiżanka kawy powinna dobrze mi zrobić, zaszedłem więc do najbliższej restauracji i usiadłem przy stoliku, przy którym siedział już jakiś nieznajomy mężczyzna. Stół był jeszcze nie uprzątnięty — stały na nim szklanki z nie dopitą herbatą i brudne papierowe talerzyki z koronkowymi brzegami, a przy nakryciu nieznajomego leżało trzydzieści pięć centów, zostawionych zapewne przez poprzedniego klienta. Przeglądając kartę potraw, kątem oka dostrzegłem, że nieznajomy zgarnął trzydzieści pięć centów do własnej kieszeni. Co za złodziej! Wstałem i z godnością opuściłem restaurację.
Poszedłem piechotą do mojej biurowej celki, powiesiłem na wieszaku płaszcz i kapelusz, usiadłem przy biurku, podciągnąłem mankiety i westchnąwszy głęboko spojrzałem przed siebie w przestrzeń, jak gdyby za chwilę miał się rozpocząć dzień pełen napięcia i ważnych decyzji. Nie zapaliłem światła. Po chwili (biurko obok było zajęte) usłyszałem chrząknięcie mojego sąsiada, atak kaszlu i potarcie zapałki o pudełko. Sąsiad zabierał się do załatwiania codziennych biurowych spraw.“(14)
Budowa domu |spływy kajakowe |Miś Uszatek